Dla wszystkich Mam w dniu waszego święta, życzymy wam wszystkiego co najpiękniejsze. Dziękujemy za waszą bezgraniczną miłośćWiersz Edwarda Szymańskiego w
Nasz serwis internetowy używa plików cookies do prawidłowego działania strony. Korzystanie z Serwisu bez zmiany ustawień dla plików cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Ustawienia te można zmienić w przeglądarce internetowej. Więcej informacji udostępniamy w Polityce plików cookies.
Materiały budowlane Tom II. Pierwszy rozdział zawiera podstawowe informacje uzasadniające tytuł podręcznika, oraz o polskich i europejskich przepisach dotyczących materiałów budowlanych. Drugi rozdział poświęcony jest nazwom i definicjom podstawowych właściwości technicznych tych materiałów. Tematyka następnych rozdziałów to
SCENARIUSZ IMPREZY ŚRODOWISKOWEJ Z OKAZJI DNIA MATKIKurtyna zasunięta – spokojne pogodne melodie/Kurtynę odsunąć/- WIERSZPo co jest mama ???Po to jest mama,aby mnie wzięła na kolana,pogładziła po głowie,podarowała opowieść,by zawsze przy mnie była,pomogła, ja rosnę przy mamiewczoraj, dzisiaj i jutro,aby jej nigdy w życiunie było pusto i POLONEZ - SŁOWO WSTĘPNEN1: Kochane Mamy! Drodzy Goście!Witamy serdecznie w imieniu Dyrekcji, Nauczycieli oraz uczniów ........................N2: 26 maja – Święto Matki – to najpiękniejsze i najbardziej osobiste święto w Matka – synonim dobra i miłości, rodzinnego ciepła i szczęścia!Wierności i przywiązania, bezgranicznego poświęcenia...N2: Matka – natchnienie dla poetów i kompozytorów. Opiewana w pieśniach, utrwalana na płótnie,zarówno ta radosna i dumna ze swego macierzyństwa, jak i ta zmęczona, spracowana i W tym dniu wszystkie dzieci,i te najmłodsze, jak i te z posiwiałymi włosami, dziękują swoim matkom za miłość i okazane I my dziękujemy za ciepły dotyk rąk przed snem, czułe słowo, pocałunek. Pragniemy podziękować za trud włożony w nasze wychowanie gorącymi słowami i "TY, NAJDROŻSZA!"Ty najdroższawynosiłaś mnie pod sercemi dałaś mi swe jejak bochenmiędzy swe przychylić,wiedziałaś,jak boli skaleczony palec,zranione w młodości sercei każda dwója z Ci, Mamo,zawczoraj i dziś,zaTwe pieszczoty pełne ręcespracowane,zaprzeszłe i przyszłe dni,zazłoty uśmiech i srebrne sny...(D. Wójcik – Dziękujemy Ci, mamo) - NARRATORN1: Drodzy Państwo! Polonezem powitali Państwa ................., a wierszami.....................................N2: Tradycje artystyczne są w naszej szkole bardzo żywe. W czasie programuzaprezentują się na scenie laureaci szkolnego przeglądu państwem ................................... w piosence: .................................- PIOSENKANARRATOR1Wiosna to budząca się przyroda, coraz jaśniejsze słońce, śpiewy ptaków o świcie. To najpiękniejsza pora roku, a maj to najpiękniejszy dlatego teraz świętujemy Dzień Matki ?!Kl. II b dedykuje mamusiom fragmenty wiosennej WIOSENNA/Kurtynę zasunąć/- WIERSZByło kiedyś tak dobrze w długie fałdy sukienkischować głowę, wiedzieć, że mnie nie głośno śpiewało we mnie serce maleńkieogromnego szczęścia były pełne Ciebie i sny, jak Ty, ciepłe,I każda radość miała Twój głos, Twoje wiedziałem, co znaczy nienawidzić i cierpieć –byłem z Tobą, Ty byłaś przy masz oczy już nie takie jasnejak kiedyś, gdy mnie w ręce brałaś dni złych i dobrych rodziło się, gasło,A tylu już dni nie pamiętam...Urosłem. Trzeba było stromą drogą od cicha i mała. Co dzień o mnie się martwisz więcej,(Edward Szymański – Do mojej matki)- PIOSENKA- NARRATORN1: Nasi artyści:................................................ zadedykowali mamusiom wiersz " Do mojej Matki" oraz piosenki: ......................................................................N2: Kiedyś to Wy, drogie mamy szeptałyście nam do ucha bajki na dobranoc. Dziś wyrośliśmy z opowiadania bajeczek, ale chcemy się Wam kl. I przedstawią bajkę "Czerwony kapturek", którą poprzedzi układ ruchowy do piosenki "Kraina bajek". To pierwsze publiczne wystąpienie naszych najmłodszych kolegów, więc prosimy o wybaczenie ewentualnych potknięć./Kurtynę odsunąć/- UKŁAD "KRAINA BAJEK"- TEATRZYK "CZERWONY KAPTUREK"- NARRATORN1: Dziękujemy naszym najmłodszym kolegom. Za chwilę wystąpią przed Państwem uczniowie klas I-III z bukietem gorących Chwilę oczekiwania niech umili nasza utalentowana koleżanka:.................piosenką "Dmuchawce, latawce, wiatr" oraz "Zawsze tam, gdzie ty".- 2 PIOSENKI- MONTAŻ KL. I-IIIMONTAŻ SŁOWNO – MUZYCZNY KL. ustawione na scenie./Chłopiec I w stroju sportowym, czapeczce z daszkiem, "wpada" na scenę/ Czołem chłopaki!Co tu się dzieje?Czemu dziś w szkole jest taki ruch? Nie wiesz? O jejku!Jesteś przegrany!Dzisiaj po prostu jest Święto Mamy! Tak, tak, pamiętam!Wczoraj życzenia sam na pisałem sobie w zeszycie:"Mam zachowywać się należycie!" I co się stało? Coś przeskrobałeś? Kogoś pobiłeś? Ach! Szkoda gadać! Nawet nie żartuj! To coś gorszego? Nic nie zrobiłem, nic nie zrobiłemi nawet życzeń dziś nie wesoła taka dziś wstała,śniadanko zaraz przygotowałaa ja ... och, głowo, pusta makówko!Żeby choć jedno szepnąć jej słówko!Nie! Grymasiłem: łyżka źle leży,mleko za ciepłe, chlebak nieświeży,szynka za tłusta, masło za chude,serek zbyt biały, kromki za to naprawić? Co zrobić mogę? Dosyć, bo zaraz popadniesz w lepiej rad koleżanek,one są dobrze Dziś kurze z mebli my Potem naczynia też To świetny pomysł! Pędzę do domunim mama nic na pewnojej nie zasmuci./ schodzi się przebrać, pozostałe dzieci wracają na miejsca/ dom ...W tym domu – mama i tata,w tym domu miesiące i lata ...w tym domu – moje dzieciństwo radosne,jak bzy i jaśminy za oknem.. . .W tym domu rosnę! To jedno słowo ileż kryje w sobie treści. Z nim związane są zawsze najpiękniejsze niczym nie zmącone, wspomnienia z najwcześniejszego dzieciństwa, nasze pierwsze radości, troski, marzenia, tęsknoty. Każdy z nas chowa w sercu wdzięczność za to, że dała mu największy skarb – życie. Wdzięczność tę wyrażamy w różnych postaciach: miłości, codziennym szacunku i dowodach wiernej pamięci w dniu święta naszych kto chce zamknąć w jednym słowieogrom uczuć jasnych do granic ostatka...Niech przyklęknąwszy – to imię wypowie:jedno, jedyne, przenajsłodsze – Matka./ K. Dobrzyński – Matka/ "JEJ PORTRET" pierwsza wyciągnęła do ciebie ręce,złożyła pierwszy pocałunek na twej głowiei łzę uroniła ... I: Co ci dam?Za to, Mamo, że noc w noc czujnie strzeżeszkolorowych i spokojnych mych to, Mamo, że ci zawsze mogę wierzyć,Że zrozumiesz mnie nawet bez ci za to dziś mogę dać najdroższa Mamo?Dziecko II: Po jednym kwiatku za noc każdą nieprzespaną, po jednym kwiatku za każde zmartwienie,po jednym kwiatku za płynące z twych rąk każdą twoją zmarszczkę – jeden kwiati jeden za każdy siwy nogi trzeba by ci rzucić cały świat,wszystkie kwiaty na ogromny pamięć pamięta, zawsze ze mną jest ona:łagodna, uśmiechnięta,nad łóżeczkiem mnie: tutaj na rękach niesie,kiedy się kręta ścieżkawydłuża w gęstym mówi z dziwną miną:znowu minęła wiosna. Tak mi rośniesz mój synujak śpiewająca dla niej wszystko śpiewa:i ptak, i las, i serce świat ogrzewazimą, gdy rzeki w bym zrobił dla jak już dorosnę,zamienię jej mieszkaniew jedną kwitnącą wiosnę.(L. Marjańska – Matka) "MAMA – PRZYJACIÓŁKA" mi pierwsza pokazała księżyci pierwszy śnieg na świerkach,i pierwszy wtedy mały jak muszelkaA czarna suknia matki szumiałajak Morze Czarne.(Konstanty Ildefons Gałczyński – Spotkanie z matką) Ona jedna, w szczęściu, w nieszczęściu,radości, smutku stać będzie przy tobie, wszystko gotowa przebaczyć, zawsze jednakowo dobra dla ciebie, u mamy jest to że ją ją swoją nie tę żeby nie wiem co się stałomama zostanie jedna mama na jedna na dwójkę z jedna od bójki z najlepszym od bólu zębai od na do i przez cały najlepsze u mamyjest toże ją mamyi że mama ma właśnie nas.(J. Kulmowa – Mamy mamę) – jak miłość do swego – jak akacji pamiętam z tamtego spaceru,gdy ledwo dosięgałem do jej – jak moja, moja jedyna...I to słowo do snu szeptane: maleńki...B – jak Beethovenowska Appasionata:tyle piękna i taka w niej po prostu – wyrazić to, co dla mnie znaczy.(J. Lisiecki – M+A+M+A) wiem, Mamo, wiem ile troskiw każdy dzień, chwilę, włożyć pracy, aby z gałązkiwielkie, piękne wyrosły kiedy będę już duży,kiedy będę miał silne dłonie,to ja ciebie tak jak krzak różyod burz i wichrów dziś popatrz, zasypia już miasto,Więc pocałuj mnie na pocałunkiem twym, jak z dobrą gwiazdąna powiekach, chcę zasnąć – Mamo.(T. Kubiak – Matka) jedna, gdy kocha, to nie dlatego, Żeś ładny, miły, mądry lub dobry, ale dlatego, żeś jej dzieckiem. I tym silniej kocha, im gorzej jest jej dziecku. Takiej miłości od ludzi nie żądaj,Bo taką miłością tylko matka darzyć cię czasami dokuczymy naszym mamomi nie potrafimy podziękować im za trud włożony w to,by było nam dobrze, to bardzo je kochamywszystkie, te młode i uśmiechnięte,i te ze srebrnymi nitkami w się na mnie gniewaPrzestały szumieć drzewai ptak nie śpiewa już,bo mama się na mnie gniewai ma taką smutną oczach się łzy już kręcąi płakać mi się chce,bo mama się na mnie gniewa,a mnie jest smutno i zaczęły już śpiewaći drzewa szumią swą pieśń,a mama znów się uśmiecha,nie gniewa się na mnie, już nie!(B. Łaniewska – Mama się na mnie gniewa) gdy jesteś ze mną,to nawet wielki smutek staje się mały,jak ziarnko Ty jesteś przy mnie,mam ochotęmocno do Twojej ręki się przytulići iść gdzieś daleko...Słońce idzie z namii świeci jaśniej,a drzewa są coraz bardziej zielone,a ja muszęśpiewać o Tobie i o mnie! "BALLADA DLA MAMY" mógł mamo,to bym pamiętał,żeby Ci przynieśćw dniu Twojego świętakawałek łąki pachnącej majemz piosenką skowronkai z krzykiem czajek,tęczę wiosenną po pierwszej burzy,kukułkę, która pomyślność wróży,wiatru żywiczne szmery lesistei lustro wody drżące i może kiedyś wiersz napiszę,wiersz najpiękniejszy i pofruną stadami pliszekna domy, drzewa, wzgórza i wierszu tym złożę wszystkie wiersze,które się w piersi tłuką jak w może kiedyś, tym jednym wierszemwystawię pomnik mojej ma największe serce na świecie?Pomyślcie chwilę, na pewno wiecie!Jej serce mieści morze miłości,nie ma w niej miejsca na żadne rana do nocy ciężko pracuje,pierze i sprząta, no i jeszcze wiele innych czynności,a wszystko robi z wielkiej się o mnie, gdy jestem gdy jestem do złego był szczęśliwy, chce tego szczerze,a że tak będzie w to mocno jej słowom wierny krótko: wspaniałą mam mamę! bądź zawszeszczęśliwa, piękna,jak dziś – w majowymdniu Twego jest Twój dzieńlecz kocham Cię całusów sto ode mnie! urwis jestem mały,ale to nie wada przecież,bez urwisów to by byłystraszne nudy na tym urwisy nic dobrego,lecz gorące serca mają,jak dobrze urwisują,tak też dobrze kochają!I ja też kocham Cię mamusiuz serduszka całegoi życzę Ci tak serdeczniewszystkiego "A JA WOLĘ MOJĄ MAMĘ" /M. Jeżowska/ mamyRęce mamy są szybkiekiedy chleb kroją rano,gdy nam szalik poprawią pod mamy są zwinne,ręce mamy są silnei łagodne, każdemu mamy potrafią wszystko,zrobią budyń, odgonią jakby: pod jej złotą obrączkążyływszystko potrafiące mamy są ciepłe jak koc... Mamo, zapnij mi guziki! Mamo, popraw poduszeczkę- Mamo, ściągnij mi buciki! We dnie, w nocy, wieczór, rano- Mamo zawiąż sznurowadła! ciągle tylko – Pomóż mamo!- Mamo, podnieś, bo coś spadło! Za to beczeć umie sam...- Mamo, przynieś mi łyżeczkę! Znasz takiego? Bo ja znam! ma teraz dziesięć rąki wszystkie nagle szafy, ściera kurz,rozmawia z każdym ma teraz dziesięć rąki wszystkie bardzo im dodać trochę siłi wziąć je w swoje laseczkę czarodziejską,usiądź mamo na tapczaniei nic nie mów: patrz i czekaj,a zobaczysz, co się laską, powiem szeptem,niech się zacznie czar dla mamy,już z podłogi rosną, rosną,kolorowe w szafę. Drzwi się sameotwierają po cichutkui już z szafy wyskakujepięć wesołych zrywają tulipany i przy tobie stają wkoło,każdy bukiet ci podaje,a ty śmiejesz się wesoło!A ty śmiejesz i dziwisz,tak się tylko w bajkach dla ciebie bajka mamo,Przecież jestem śpi cały dom,tata śpi, dzieci sen nie chce wyjśćz ciepłej kołdry,a tu już pachnie chleb,a tu już mleko jest,dobra wróżka powiedziała nam"dzień dobry".Mamo, mamo, dobra wróżko,coś powiemy Ci na uszko:Wróżysz nam dobre dni,umiesz w śmiech zmieniać łzy,ciepłe sny niesiesz nam do oczach masz słońca blaski od burz chronisz nas. Nawet w bajkach nikt nie znajdzielepszej wróżki! to jest taki człowiek,co ma cały dom na głowie,bardzo często tak o sobie mówi wierzycie?Ten portrecik w mig przekona wszystkie dzieci,bardzo proszę – tak wygląda nasza mama!To wygląda dość ponurotaki ciężar nad fryzurą?Tyle garnków do zmywania jest w tym domu,tyle prania i sprzątania,mycia, szycia, cerowania....Może trzeba by tej mamie jakoś pomóc???Może wziąć na własną głowętych ciężarów choć połowę?Zmyć naczynia po obiedzie? Wytrzeć kurze?No! Po prostu mamie pomóc,żeby wreszcie tego domu nie musiała sama dźwigać na fryzurze??? Chciałbym ci przynieść latającydywani kaczkę, która znosi szczerozłote jajkażebyś żyła beztrosko – wesoła, szczęśliwa...Lecz takie dziwy można znaleźć tylkow bajkachi dlatego, zmęczenie widząc na twej twarzyi ręce spracowane(...)Myślą w przyszłość wybiegami zaczynam marzyć,że zastąpię cię w pracy, gdy tylko dzisiaj za twe troski, trudy, poświęcenie,za twą miłość matczyną, nigdy nie zachwianą,mogę tylko twą szyję otoczyć ramieniemi szepnąć ci do ucha: Dziękuję ci mamo!Mogę zerwać na łące garść pierwiosnkówmłodych i życząc ci żarliwie spełnienia twych marzeń,serce niby dojrzałą czerwoną jagodęwraz z kwiatkami polnymi ofiarować w darze.(W. Grodzieńska – Do matki) wszystkich kwiatów światachciałbym zerwać ... dąć je potem Tobiezłociste i jest daleko,ale się nie martw mamo,narysowałem drugie,jest prawie takie samo!Teraz Cię wycałuję,jak mogę najgoręcej,bo tak Cię kocham bardzo,że już nie mogę na całym świecie honorują osoby, które darzą je szczególną dobrocią Orderem Uśmiechu. I my chcemy Wam, drogie mamy, wręczyć słoneczne ordery, bo nikt na świecie nie kocha nas tak bardzo, jak PIOSENKA "ORDER UŚMIECHU" /M. Jeżowska//Po piosence "Order uśmiechu" dzieci schodzą ze sceny, wręczając mamom "Ordery", w tym czasie słychać nadal melodię piosenki – do wyciszenia./- WIERSZJak powitać Cię mateńko,w twój majowy dzień?Ptak przyleciał pod okienkoi pozdrawia Cię piosenką .Szumią brzozy i jabłonie,kłaniają się owiewa Twoje skronie,ja nie umiem tak,więc Ci tylko niosę pąki,liście wonnych w oczu Twoich błękit,wargi tulę do Twej ręki,cichutko bez i tak zrozumieszco powiedzieć chcę, gdy gorąco Cię uścisnę,gdy Ci tak przy uchu blisko szepnę: kocham NARRATORN1: Wiersz "Na Dzień Matki", który oddaje myśli uczucia nas wszystkich, recytowała ..........N2: Przed Państwem – ...........z wiązanką KRAKOWIAKN1: Dziękujemy. N2: A ja pragnę podziękować Państwu za uwagę, a naszym kochanym mamusiom życzyć samych radosnych dni. Dziękuję!Autor scenariusza: Maria WójcikiewiczWykaz wykorzystanych opracowań:- E., J. Frątczakowie: Wiersze i piosenki na uroczystości rodzinne. Wałcz, K. Lenkiewicz: Wybór wierszy okolicznościowych dla klas I – III. Warszawa, B. Mida, E. Pobratyn: Scenariusze uroczystości szkolnych... Kielce, teksty narratorów i recytatorów pochodzą z książki J. Korczaka: Myśl pedagogiczna. Wybór M. Falkowska, Warszawa 1983. Umieść poniższy link na swojej stronie aby wzmocnić promocję tej jednostki oraz jej pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych: zmiany@ największy w Polsce katalog szkół- ponad 1 mln użytkowników miesięcznie Nauczycielu! Bezpłatne, interaktywne lekcje i testy oraz prezentacje w PowerPoint`cie --> (w zakładce "Nauka").
Materiały budowlane Tom 1 od Edward Szymański możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook). Komentarze dotyczące książki:
„Urodziłem się w Kaliszu, w cegielni Niemca Gruna, ojciec mój prowadził tę cegielnię, tam się urodziła trójka nas: Zosia - najstarsza, później Leon - to ja i Irena. I matka nam umarła przy trzecim dziecku. (…) Ojciec (…) szczęśliwie ożenił się z siostrą matki…”. Staszów „Staszów to był prawie że żydowski. Tam więcej było Żydów jak Polaków. I czym oni się zajmowali? W kieleckim okręgu prowadzili na szeroką skalę krawiectwo, bo Żydzi byli specjalistami w dziedzinie krawiectwa. No i rzeźnictwa. Ten Staszów był pracowity dzięki Żydom, Żydzi nie próżnowali. Pracowali uczciwie i ciężko, żeby utrzymać się i zarobić groszy. Bo przecież Żydzi też potrzebowali pieniędzy. Tylko że Żydzi byli sprytnym narodem, (…) prawie każdy kuty i bity na cztery łapy, że się kapował, co się opłaci, a co się nie opłaci. Co się dowiedziałem, to w Staszowie, w konspiracji wojskowej, powstała jakaś antyrządowa działalność. I w tą działalność było bardzo dużo Żydów wmieszanych, tych żołnierzy, co służyli, bo przecież w wojsku polskim służyli Żydzi. Tam władze wyższe wojskowe i inne zareagowały, poaresztowali w Staszowie tych Żydów. No i były różne procesy, ale wszystko się odbyło bez jakiś tam krwawych rzeczy, nie, nie, broń Boże. Takiego miałem przyjaciela, kolegę, Żydka, Tuchmana (…). I myśmy się tak skolegowali, że on mnie prowadził do bożnicy i pokazywał mi, jak Żydzi się modlą i na czym polega to wszystko. I odwrotnie, ja go do kościoła katolickiego prowadziłem w Staszowie i tłumaczyłem mu, co się dzieje w kościele”. „Były nagonki przed wojną, antyżydowskie. (…) Że Żydzi to brudasy, że choroby roznoszą, że inne. (…) On mnie szanował, bo mówiłem: »Ty, (…) Icek. Trzymaj się mnie, nie daj się« - mówię. »Kopniesz w d… którego, jak ci będzie w coś nos wsadzał. Ojciec aptekę prowadzi, to niech się odczepią«”. „Myśmy się kolegowali do czasów, no powiedziałbym, przed wojną mój ojciec wyjechał z tych Rytwian tu do Zielonki, na cegielnię (…). Tu już wojna, to ja kontaktów z tym Tuchmanem nie miałem, nie wiem, co się z nim stało. Czy go zamordowali hitlerowcy, czy nie". Zielonka „Bardzo dużo znaliśmy Żydów, bardzo dużo. Mój ojciec utrzymywał z nimi stosunki. (…) Ojciec był kierownikiem cegielni w Zielonce (…) i tutaj ojciec zatrudnił Szajego jako szklarza etatowego w cegielni. (…) Szaje był bardzo przyzwoity, pracowity. U tych Szajów? (…) To była starsza Zosia, co myśmy im nadali imiona i wyrobiliśmy im dokumenty, ale jeszcze były dwie młode Żydóweczki, ale nie pamiętam ich imion, co ich wywieźli do Wołomina, do getta, takiego prowizorycznego getta, które w Wołominie zrobili, bo w Wołominie było bardzo dużo Żydów". Prześladowania "Część uciekła na Wschód do Ruskich, a część poniewierała się tu, łapali ich Niemcy. Polacy wydawali Żydów, też się nie bawili. Za pieniądze, to hołota była. Ich wywieźli, ojca i matkę, do Treblinki i w Treblince ich prawdopodobnie zamordowali. I koniec. My więcej nie wiedzieliśmy na ten temat. (…) One się od razu zorientowały, że ojca i matkę zamordują na drugi, trzeci dzień. Przecież Niemcy się nie bawili, wie pan, to byli typowi mordercy. Złapali Żyda, to zadusili. Już jak aresztowali Szajego i wzięli go do wołomińskiego getta, to nie utrzymywaliśmy żadnych stosunków. Tylko jak Zosia i Stasia zbiegły z tego Wołomina, to jedyne schronienie miały u nas, w cegielni. I tutaj ojciec i nasza rodzina się nimi zaopiekowała i powiedzieli: »Nie wychylajcie się nigdzie, nie pokazujcie się nikomu, siedźcie tu, macie co jeść i nigdzie nie wychodźcie, na żadne spacery, żeby się ktoś nie zorientował, nawet z Polaków, że to są Żydówki»”. Schronienie „One wiedziały, że jedyne schronienie mają u nas, u Szymańskiego, kierownika cegielni, gdzie ich ojciec pracował jako szklarz (…), przecież one chodziły tu z ojcem do cegielni, spacerowały przed wojną. Tu znały każdy kąt. I wiedziały, że jeśli uciekną z tego transportu, jedyne schronienie to u nas. U kogo się tu w Zielonce schronią? Kto im da jeść? Na samą wiadomość, że Żydówka, to już myśleli, że Hitler łeb urżnie. Także Polacy się potwornie bali hitlerowców, bo za to, że się przechowywało Żydów, łeb urżnęliby Niemcy. Myśmy musieli robić to wszystko w tajemnicy, żeby nikt nie wiedział, że my przechowujemy Żydówki. Bo jak by nas oskarżyli do Gestapo, to wzięliby nas wszystkich pod ścianę albo wywieźliby do Auschwitz…. Mieliśmy takie w cegielni pomieszczenia, pokoiki, że nie było kłopotu z mieszkaniami. One miały pokoik na górze swój i tam siedziały, spały, łóżka były, umywalki, wszystko. Tylko na jedzonko schodziły niżej, bo matka gotowała coś, takie jakieś zupki, jakieś inne dańka: «Chodźcie Stasia, Zosia». Bo myśmy, ja im wyrobiłem kenkarty (…), miałem chody u takich, co te kenkarty robili legalnie. To był mój kolega, z czasów tutaj zielonkowskich, harcerskich. Gdzieś się władował i robił. Dla Polaków robił. (…) Ja fałszowałem nazwiska, a on wystawiał takie dokumenty już fałszywe. Dla Zosi i dla Stasi. (…) Grodzicka to były takie nazwiska czysto polskie, jak to się mówi. Cały budynek w cegielni do nas należał, tam nikt więcej nie mieszkał. To był dom dla kierownika cegielni i na dole były biura cegielni. (…) I tam przychodziła urzędniczka, która pracowała w cegielni, brała pieniądze i razem z ojcem pracowała”. Tajemnica „Tylko ten, co wyrabiał te dokumenty, wiedział, że u nas się ukrywają Szajówny. Przecież tu w Zielonce Szajówny znali, wie pan, małe dzieci. Tutaj żadnych szans by nie miały, gdyby się pokazały publicznie. Trzeba było chomikować i w nocy nie potrzebowały nigdzie wychodzić, bo ubikacje były, wszystko było, wszystko grało. Pomagały (…) w sprzątaniu, gotowaniu. Tu siedziały, już nie wiem jak długo, ale w każdym razie cały czas też miały zajęcie. Był taki u nas, co obsługiwał nasze konie. I on się zorientował, że u nas ktoś jest. Ojciec go zawołał i powiedział mu: «Siedź na d… cicho i nic nie mów, że u mnie ktoś jest. Bo ciebie Niemcy rozwalą i mnie z rodziną». No i zrozumiał, wyłączył się. (…) To była wielka tajemnica, do końca. Myśmy się bali bardziej jak one. Pan wie, że tak samo je by Niemcy rozstrzelali, jak i nas. To trzeba było tak pracować, żeby nikt nic nie wiedział. I szczęśliwie przeżyły, bo gdyby ktoś zaszpiclował, to by ich wykończyli i nas by wykończyli. Polaków też by wywieźli i rozwalili (…). Wie pan, Niemcy się nie bawili. Byli wybitni bandyci. (…) Bardzo dziękowały. (…) bardzo serdecznie nam dziękowały za to, że myśmy ich uratowali. Ale żal było tych siostrzyczek, i ojca, i matki, że ich w tej Treblince zamordowali. Powstanie „W czasie Powstania (…) całe mienie nam spalili w cegielni: dokumenty, wszystko, świadectwa, co tylko miałem, wszystko ojcu i mnie spalili. (…) Niemcy wywieźli ojca i mnie do Hanoweru, na roboty przymusowe, a matka moja z siostrami trafiła na roboty przymusowe do Solingenu. Kobiety wywozili do Pruszkowa, takiego przejściowego obozu, (…) na roboty przymusowe do Niemiec. I Zosia, i moja siostra, i Stasia, te Żydówki dwie, uciekły w Sochaczewie z tego transportu. (…) Tu pracowały w takim majątku, (…) u ogrodnika, jabłka zbierały, owoce (…)”. Po wojnie „Jak armia radziecka poszła na Berlin, wyzwolili nas i Zośka zdecydowała się na wyjazd do Łodzi, bo tam powstał zaraz komitet żydowski, a Staśka była tak zżyta z moją siostrą, że nie rwała się. A ta Zosia, starsza, co jest obecnie w Buenos Aires, zdecydowała się pojechać do Łodzi. (…) tam wsiąkła i dalej to nie znam już jej historii. (…) Także się rozdzieliły. Zosia w Buenos Aires, a Stasia została w Tel Awiwie. Z Zosią i Stasią żeśmy się zobaczyli już za Polski Ludowej, przyjechały tu, ale były bardzo krótko, była bieda u nas, nędza. (...) One wymagały, Zosia, żeby koszerne danie, to tamto, a... moje siostry mówią: «Stasiu, to jest niemożliwe. U nas jest taka bida, nędza, że wiesz» (…). No i były na takiej sympatycznej herbatce, pojechały do Warszawy i na tym się skończyło. Już kontaktu nie mieliśmy i nie mamy do tej pory. Tu była bida cały czas. I za Polski Ludowej nie było wesoło. Ale jakoś Stasia i Zosia nie miały serca, żeby pomóc nam. Ani grosza od nich nie dostaliśmy. A mogły nam pomagać. Trudno, nie mamy pretensji, żalu. Może im się tak ułożyło”. Uznanie „Ludzie wiedzieli. Już później, za komuny, wiedzieli. Za PZPR-u wiedzieli, że my ukrywaliśmy Żydów w czasie okupacji, że ja mam z ambasady podziękowanie. To troszeczkę może i pomagało. Bo jak ja byłem zatrudniony w Przedsiębiorstwie Robót Inżynieryjnych Budownictwa «Warszawa», to byłem tam trochę szanowany. Tym bardziej, że Żyd był dyrektorem. On mi nie mówił, że ja uratowałem Żydówki, ale wiedział dobrze. Myśmy byli litościwi w ogóle dla ludzi. Myśmy szanowali, bo co mnie taki, proszę pana, Szaje, szklarz, był winien?. (…) Ludzi Pan Bóg stworzył po to, żeby byli ludźmi, a nie po to, żeby byli bandytami i zwierzętami. I ja, i moja rodzina, i wielu, wielu ludzi podchodzi waśnie w ten sposób, że szanujemy nie tylko swoich, Polaków, ale szanujemy wszystkich ludzi”. Wspomnienia „Żydzi są w dalszym ciągu wspominani, wspominani bardzo mile, bo przecież byli ci ludzie potrzebni, ci Żydzi byli krawcami, rzeźnikami, wie pan. Polska potrzebowała takich ludzi, rzeźników, którzy się znali na tym, jak się krowę zabija czy konia…”.
Wiersz dziecięcy. zasiadła złota jesień? Patrz — daleko, daleko, patrz — szeroko, szeroko ponad polem, nad rzeką białe chmury się wloką. Wiatr się w sadzie rozśpiewał, świat zapachniał jesienią, wszystkie liście na drzewach kolorami się mienią. obfitością gotową nakarmiło się zdrowo. Wszystko krzepi się, rośnie, ku
(born on September 9, 1907 in Warsaw, died on December 15, 1943 in Auschwitz) - leftist poet and journalist associated with Warsaw's Wola, satirist, PPS activist - supporter of a united front.
.